15.11.2017

Zagranica

1. Parlament Europejski przyjął krytyczną dla Polski rezolucję nt. praworządności w naszym kraju, m.in. krytykuje reformę sądownictwa w Polsce i wzywa do zaprzestania wycinki w Puszczy Białowieskiej. Zawiera apel do polskiego rządu, by potępił – jak napisano – ksenofobiczny i faszystowski marsz, jaki miał miejsce w Warszawie 11 listopada. W dokumencie jest również mowa o aborcji, którą eurodeputowani uznają za podstawowe prawo kobiet, i apel do władz, by tzw. “pigułki dzień po” były dostępne bez recepty. Przede wszystkim jednak rezolucję można traktować jak zielone światło dla uruchomienia wstępnego etapu procedury opisanej w art. 7 Traktatu UE. Artykuł ten to tzw. opcja atomowa: w jej wyniku kraj może zostać objęty sankcjami.

2. By uruchomić ww. art. 7, w PE musi być większość 2/3 – 501 głosów. Dziś za rezolucją głosowało 438 europosłów. Wielu chadeków było przeciwnych włączenia kwestii aborcji do tekstu dokumentu.

Sześciu europosłów Platformy, którzy zagłosowali za rezolucją, to: Michał Boni, Danuta Huebner, Danuta Jazłowiecka, Barbara Kudrycka, Julia Pitera i Różna Thun. Od głosu wstrzymało się natomiast 12 eurodeputowanych PO: Jerzy Buzek, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, Janusz Lewandowski, Elżbieta Łukacijewska, Jan Olbrycht, Marek Plura, Dariusz Rosati, Adam Szejnfeld, Bogdan Wenta, Jarosław Wałęsa, Tadeusz Zwiefka i Bogdan Zdrojewski. Od głosu wstrzymali się również europosłowie SLD: Adam Gierek, Janusz Zemke, Krystyna Łybacka i Bogusław Liberadzki oraz Lidia Geringer de Oedenberg. Przeciwko rezolucji zagłosowali wszyscy europosłowie PiS, a także Robert Iwaszkiewicz z Grupy Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej oraz niezrzeszeni Janusz Korwin-Mikke i Jacek Saryusz-Wolski.

3. ​Europosłowie w przyjętej rezolucji wezwali Maltę do przestrzegania praworządności i wartości UE. To konsekwencja zabójstwa dziennikarki Daphne Caruany Galizii, która pisała o niejasnych operacjach finansowych osób związanych z władzami tego kraju.

 

4. Armia przejęła władzę w Zimbabwe. Żołnierze wkroczyli do siedziby telewizji publicznej w stolicy kraju, a partia rządząca twierdzi, że wojsko aresztowało też prezydenta Roberta Mugabe. To jeden z najdłużej panujących władców na świecie. Sytuacja w afrykańskim kraju nie jest do końca jasna.